piątek, 5 sierpnia 2011

Wróćmy do wysypki

Spodobała mi się historia mojego brata. Mało mówi, ale czasem coś mu się wymsknie. Jego syn ze względu na uczulenie spożywa specjalne mleko - Bebilon cośtam (oczywiście że nie pamiętam, przecież jestem w ciąży, więc mam ociężały mózg, jak twierdzi Anna Mucha. Ciekawe czy w związku z własną ciążą zmieniła zdanie?). Jeśli lekarz pediatra wypisze receptę, mleko jest objęte zniżką, jak lekarstwa. Więc ich lekarz wypisywał im receptę i wszystko było gut. Ale zachciało im się zmienić przychodnię i pójść do innego lekarza. I trochę się zdziwili. - Ależ ja recepty wypisać nie mogę, bo dziecko wysypki nie ma. - No nie ma, bo spożywa właśnie to mleko i dzięki temu nie ma. - Niestety. Żebym mógł wypisać receptę na to mleko, muszą państwo przyjść do mnie z wysypką.
Czyli: Muszą zacząć dawać dziecku mleko, które tę wysypkę powoduje. Super, nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz