Moje drogie/drodzy. To jest perełka, hit. Ale nie będę zdradzać, sami przeczytajcie. W każdym razie - dziewczyny, noście staniki!
Amniopunkcję robiłam w szpitalu bielańskim ze skierowaniem od prywatnego lekarza. Nie czekałam długo na termin, to akurat działa sprawnie, przynajmniej tam. Śmiesznie zaczyna być później i jak już przeźyjesz paranoje oczekiwania w brudnej, korytarzowej poczekalni (ok. 4 - 5 godzin) to jest OK. No prawie OK, bo materiał pobrany musiałam zawieźć sama na Sobieskiego do Instytutu Genetyki... pod pachą :) A tamtejsza pielęgniarka jeszcze opierniczyła mnie za to, że nie mam stanika, a ona to zawsze pod pachę i za stanik wkłada, bo próbka musi mieć ciepło.
Lekarz skierował mnie na amniopunkcję ze względu na wiek, ale inny, który robił mi późniejsze USG stwierdził, że naprawdę nie było takiej potrzeby... Ja też miałam mieszane uczucia, ale uległam presji. Najgorsze - oczekiwanie... Dzwonisz po trzech tygodniach nic... jeszcze nie badali... po miesiącu... na razie jest OK, proszę się nie niepokoić... zgroza... ale usłyszałam zdanie, które towarzyszyło mi przez cały czas do otrzymania po ok 3 miesiącach koperty z wynikami "jak cię olewają to jest OK, jak zaczynają sie koło ciebie kręcić to znaczy, że coś jest źle" pomaga...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz