wtorek, 8 marca 2011

Wyborcza miszcz

Dzisiaj w Wyborczej hit za hitem. Oczywiście o rodzeniu, bo ten temat jakoś najbardziej mnie w tej chwili interesuje. Tylko cytować. "Standard opieki nad kobietą w ciąży, porodzie i połogu powstawał cztery lata." Juhu, chwała panu na niebiesiech, uradzili! Uradzili, że ciąża to nie choroba (!) i że kobietę należy traktować podmiotowo. Że trzeba ją o wszystkim informować, zarówno w czasie ciąży, jak i porodu, bo to ją uspokaja. HIT. Że powinna nawiązać kontakt z położną (ciekawe, czy uradzili, że za darmo, czy to w ramach szpitalnych cenników - 1000 - 1500 kosztuje nawiązanie kontaktu). Standard nie przewiduje niestety znieczulenia, bo standard mówi o porodzie NATURALNYM, a znieczulenie to już MEDYCYNA. Bo nie można powiedzieć jednoznacznie, że ból jest rzeczą złą i nie wiadomo dokładnie, jakie są konsekwencje znieczulenia dla dziecka.


Według standardu kobieta m.in.:

wybiera miejsce porodu; może wybrać położną; jest zachęcana przez położną do korzystania ze wsparcia kogoś bliskiego; może wybrać pozycję, w jakiej chce rodzić; jest informowana przez personel medyczny o celu i ewentualnych skutkach każdej interwencji.



Czy ja mogę iść z tym artykułem rodzić? I zostanę obsłużona? Czy, niestety, "nie będzie miejsc"?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz