wtorek, 25 stycznia 2011
Praca
O tym, co dzieje się w pracy, na razie wolę nie pisać, tak strasznie żenująca to sytuacja. W dużym skrócie - oczywiście, nie byłam wcześniej na etacie, bo wolałam więcej kaski do łapki (nie zakładałam ciąży rzecz jasna). Na razie stanęło na tym, że etat pewnie będzie, ale nie wiadomo za ile. Bo przecież jedno brutto drugiemu brutto nierówne. W sensie - pracodawca na mnie chce przerzucić swoje koszty, czyli obciąć mi, moją i tak już obciętą przez podatki, kasę. Na razie niczego nie podpisałam. Będę się kłócić. Ale pracodawca jest do przodu - może mi przecież tego etatu nie dać, skoro mi się nie podoba, prawda?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz